Znaczna większość ekspertów ma wyrobioną jednoznaczną opinię przyjęcia na uzbrojenie carskiej armii przestarzałej broni Mosi-na/Naganta i jeszcze gorszego bagnetu typu kłującego. Dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie ten archaiczny karabin
i archaiczny sztyk zapewniły sowieckiej armii zwycięstwo podczas II wojny światowej. Oczywiście to może prowadzić do długich dyskusji, czy broń strzelecka jest czynnikiem decydującym o zwycięstwie. Rzecz jednak nie o tym, ale o fakcie bezspornym – typowe rosyjskie mosiny przystrzeliwano fabrycznie z założonym bagnetem, co wynikało w prostej linii z realizacji założeń starego carskiego ukazu. Ukaz carski wprowadzony w latach sześćdziesiątych XIX wieku nakazywał piechocie nosić bagnet zawsze na broni. Sztyk zdejmować można było tylko i wyłącznie podczas pełnego czyszczenia broni. Formalnym uzasadnieniem tego zalecenia była możliwość uszkodzenia wylotu lufy przy częstym zakładaniu i zdejmowaniu bagnetu.
Oznacza to, iż broń bez bagnetu biła inaczej. To, że położenie średnich punktów trafień ŚPT będzie się zmieniało, nie ulega wątpliwości, bo przecież masa lufy blisko wylotu będzie zwiększona o ok. 400 g. Dodatkowe gramy zlokalizowane są niecentralnie, z prawej strony lufy, patrząc od strony Strzelca.
Po analizach ekspertów stwierdzić można, iż założenie konstrukcyjne tyczące kompensacji derywacji przy prowadzeniu ognia z broni z bagnetem, w przypadku karabinu przystrzelanego fabrycznie bez sztyka – jego postawienie przemieści ŚPT w dół i w lewo na 10-18 cm. Niestety, przyjęte (logiczne, zdawałoby się) założenie nie do końca okazało się prawdziwe. Masy bagnetów – przedwojennego i wojennego, uproszczonego – różniły się znacznie. Ten ostatni dał jeszcze większe przemieszczenie ŚPT w lewo i w dół.
Bagnet Mosina przemieszczony jest w prawo od lufy. Prawo-strony gwint wyznacza kierunek derywacji – w prawo. Część gazów prochowych, odbijanych od ostrza sztyka w lewo, znosi pocisk także w tę stronę, stając się niejako „gazowym” kompensatorem derywacji. Na bliskich dystansach strzału oczywiście występuje przemieszczenie ŚPT
w lewo, ale średnich i dużych -już nie. Mądra kompensacja derywacji pozwala na prowadzenie celnego i dalekiego ognia bez konieczności uwzględniania tego trudnego parametru, czyli ogniem na wprost, posługując się tylko poprawkami na skali celownika mechanicznego. Zyskujemy w przypadku długiego karabinu Mosina i pocisku 7,62 x 54R fakt, iż nie musimy uwzględniać odchylania się kuli o 80 cm w prawo na 1000 m. Jest to spora wartość – prawie półtorej sylwetki człowieka, oczywiście w szerokości. Typowy żołnierz z poboru nie ma żadnego pojęcia o derywacji – to wiedza dla snajperów. Tym bardziej widać, iż strzelanie ze sztykiem jest przeznaczone właśnie dla niego.
Karabin Mosina wz. 1944, ostatni, krótki model legendarnej trie-chliniejki, ma składany bagnet konstrukcji Siemina. Jego długość wynosi 400 mm, masa zaś 400 g. Kb wz. 44 wprowadzono, bo długi kabek nie nadawał się zupełnie do walki w okopach. Przy strzelaniu z tej broni ze sztykiem i bez niego przemieszczenie ŚPT winno być większe, ale o ile – bez praktycznych prób nie wiadomo.
Karabinki wz. 1907 i wz. 1938 nie miały w ogóle bagnetów, jasne więc, iż były przestrzeliwane fabrycznie bez nich.
Fot. 01 karabin mosin z bagnetem
Próby sprawdzające w praktyce, jak bagnet typu kłującego oraz jego brak wpływają na położenie ŚPT, przeprowadzono niemłodą, ale hermetycznie zapakowaną amunicją z pociskiem lekkim wz. 1908, gdyż do takiej kuli broń była w oryginale przystrzelana. Masa pocisku – 9,4 g, Vo = 845-865 m/s.
Pierwsze strzelanie z kb wz. 44 przeprowadzono na 100 metrów do wojskowej tarczy 23P, czyli typowego popiersia z pierścieniami. Pozycja leżąc, z podpórką jednoczęściową. Serie po 4 pociski, po każdej serii karabin odpoczywał przez 15 minut. Między kolejnymi seriami strzałów broń nie była czyszczona.
Fot. 02. Widok tarczy P23 – popiersie żołnierza
Niestety, żaden pocisk z pierwszej serii nie trafił w tarczę na 100 metrów. Szukając przyczyn takiego rezultatu stwierdzono, że muszka karabinu znajduje się niedokładnie pośrodku rysy ustawczej, bo ok. 1,5 mm w lewo. Zmieniając założenia strzelań – na tym samym dystansie ułożono obok siebie kilka tarcz 23 P, tak by nie było żadnej wolnej przestrzeni. Grupa czterech tarcz tworzyła cel czterokrotnie większy, raz w pionie i dwa w poziomie. Strzelec celował pod prawą, górną tarczę. Rezultat był zastanawiający. Pociski (dokładnie wykreślony graficznie ich średni punkt trafienia) ułożyły się 55 cm w lewo od punktu celowania. Drugi egzemplarz kb wz. 44, nowszy o rok, dał podobne rezultaty, choć odskok „grupy” pocisków był nieco mniejszy i wyniósł 49 cm. „Średnia przemieszczenia” ŚPT dla dwóch sprawdzanych karabinów wyniosła więc równo 52 cm w lewo.
Następnie oddano serię strzałów z bagnetem rozłożonym. Pociski ułożyły się normalnie, w prawej tarczy, ale nieco w lewo i wyżej.
Wniosek jest ciekawy – karabin wz. 44 przystrzelany był do prowadzenia ognia na 300 m wyłącznie z postawionym bagnetem, ze stałej nastawy „1Na dystansie 300 metrów broń bije w punkt z nastawy przewidzianej na 100 metrów. Jeżeli strzelamy na odległościach bliższych, np. 150-200 metrów, pociski trafią i tak w popiersie, choć nieco za wysoko i lekko w lewo. „Lewe” trafienia ewidentnie ograniczą wpływ derywacji na dystansach większych od 300 metrów. Przy strzelaniu z kb 44 z bagnetem złożonym bardzo trudno jest trafić w tarczę typu popiersie nawet na 50 metrów! Jak więc prowadzić ogień z Mosina wz. 1944? Zawsze z rozłożonym bagnetem, inaczej będziemy tylko dziurawić powietrze.
Długi, wyborowy Mosin wz. 91/30, z optyką PU, był przystrzelany bez bagnetu, jak wypada prawdziwej snajperce. Po założeniu nań długiego sztyka piechoty (wzór przedwojenny), pociski ułożyły się niżej na 16 cm i lewo na 15 cm. Wojenny, cięższy bagnet przemieścił ŚPT niżej na 19 cm i w lewo na 21 cm. Skupienie przy założonym bagnecie nie poprawiło się, choć niektórzy snajperzy twierdzili, że dociążenie lufy poprawia celność. Przy tak starych partiach amunicji sprawdzenie tego parametru jest po prostu niemożliwe. Skupienie snajperki przy pocisku lekkim wz. 08 – w granicach 90 mm/100 m. Krótki Mosin, przystrzeliwany z przyrządów mechanicznych, dał grupy po ok. 120 mm/100 m.
Wiadomo teraz, dlaczego długie karabiny Mosina miały numerowane bagnety. Chodziło o ich fabryczne przystrzelanie z własnym bagnetem. Wymiana go na inny wymuszała dodatkowe przystrzelanie, konkretnie pod niego. Decyzja o noszeniu kbk na stałe z bagnetem była więc wydana z pełną świadomością.
ŚPT długiego karabinu, przystrzelanego z bagnetem, przy jego zdjęciu czy utracie przemieszcza się w prawo i w górę. Jest to wielkość niemała, ale możliwa do szybkiego ustalenia. Da się trafiać na 100 metrów z długiego kb wz.91/30 i bez bagnetu, choć oczywiście trzeba albo uwzględniać poprawkę, albo celować w najszerszą cześć sylwetki.
Z krótkiego kb wz. 44 bez bagnetu celnie trafiać się nie da, chyba ze strzelamy z przyłożenia.
Można mieć wiele satysfakcji nawet z tak historycznej i zdawałoby się kompletnie przestarzałej konstrukcji. Stary mosin wciąż jeszcze może sprawdzić się w polu, a na ile, zależy to przede wszystkim od umiejętności jego właściciela.
Określenie stanu technicznego broni jest możliwy do ocenienia drogą dokładnego, wręcz szczegółowego oglądu.
Bibliografia:
- http://www.deactivated-guns.co.uk
- https://tarczestrzeleckie.com
- Czerwiński Marek, Broń, strzelectwo i łowy 2011